Reportaż

REPORTAŻ- gatunek dziennikarsko – literacki, stanowi relację z wydarzeń autentycznych, znanych autorowi (reporterowi) z bezpośredniej obserwacji lub bezpośrednich źródeł. Reportaż zawiera wyjaśnienia i komentarze autora, mające na celu skłonić odbiorcę do przyjęcia określonej postawy do przedstawionych przemyśleń.

JAK PISAĆ REPORTAŻ?

1.Poszukaj ciekawego, oryginalnego tematu, mówiącego o sprawach ważnych, aktualnego nawet bulwersującego opinię publiczną..
2.Pisz w pierwszej osobie.
3.Postaraj się znaleźć w temacie cechy indywidualne, niepowtarzalne, spróbuj dostrzec to, czego inni nie dostrzegli.
4.Zaangażuj się emocjonalnie –mów o swoich uczuciach, przeżyciach.
5.Nawiąż kontakt z bohaterami wydarzeń, zacytuj ich wypowiedzi.
6.Zastosuj w narracji czas teraźniejszy.
7.Możesz dodać własne komentarze i wyjaśnienia.
8.Spróbuj miejscami zdynamizować tok narracyjny, dobierając odpowiednie czasowniki, określenia, stosując zdania pojedyncze, równoważniki zdań, zdania złożone współrzędnie oraz wykrzykniki, powtórzenia, wielokropki, myślniki.
9.Zastosuj elementy innych form wypowiedzi – opisu, opowiadania, monologu, dialogu, sprawozdania
10.Dołącz własne refleksje.
11.Nadaj wymowny, zwracający uwagę tytuł, np. w formie cytatu, pytania retorycznego, przysłowia, związku frazeologicznego
12.Zakończenia musi być nietypowe, nie może być komentarzem, wnioskiem.
13.Pamiętaj, najważniejsze w reportażu są: autentyzm, prawdziwość, wiarygodność

UWAGA!
Reportaż jest tekstem publicystycznym, powinien więc zawierać informacje dotyczące tego:
-Kto (jest bohaterem)
-Co? (się wydarzyło)
-Gdzie?
-Kiedy?
-Jak?
-Dlaczego?
-Z jakim skutkiem?

PRZYKŁADOWY REPORTAŻ

O MATKO POLKO!

Ulica Węgierska. Nowy Sącz. Godzina szczytu łączy się nierozerwalnie z niekończącymi się korkami. Jedziemy jednak powoli na umówione spotkanie.
„Ludzie to jednak mają pieniądze”- przebiega mi po głowie myśl- Volkswageny Polo, Skody Oktawie, Mercedesy, Goldwingi…-czyżby Polacy nie używali już starych, poczciwych maluszków? Nie…jest jeden, jednak nie jedzie. Stoi na awaryjnych
–mężczyzna w czerwonej, flanelowej koszuli pochyla się nad tylną klapą. Trójka małych dzieci ściśnięta z tyłu, nieruchomo wpatruje się w zatroskaną twarz matki. „Znowu kolejny wydatek” - wydają się mówić jej oczy.
Dojeżdżamy na miejsce. Z daleka widać piękną, czerwoną tablicę: „Powiatowy Urząd Pracy w Nowym Sączu”. Przed drzwiami czeka już na nas portier- starszy mężczyzna z zaoraną bruzdami twarzą, który zaprowadzić ma nas do pani dyrektor Jolanty Kociubińskiej. W środku panuje dziwny bałagan –portier przeprasza, ale w budżecie miasta zostało sporo pieniędzy i postanowiono –przed końcem roku- wyremontować „stary” budynek.
Czekamy przed drzwiami. Pięknymi, dębowymi –ciekawe, ile takie mogą kosztować? Pani dyrektor rozmawia właśnie z prezydentem miasta. Chyba coś ważnego.
Przyglądamy się pracy trzech mężczyzn. Instalują nowe grzejniki. Trochę nieznajomo jednak wyglądają zakładane przez nich rury. Ani metalowe, ani miedziane. Zapytani, odpowiadają, że to plastiki, z metalową wkładką w środku. Śmieją się, bo system MEPLA jest najdroższy wśród systemów centralnego ogrzewania. Urząd Pracy widać ma pieniądze…-komentują głośno. 250 tysięcy –tyle kosztuje samo c. o. A tu na dole kolejne ekipy zaczynają już usuwać tynki, układać panele, płytki, marmury… do wymiany zostały jeszcze okna i elewacja z zewnątrz. Znów się śmieją, bo wszystko to ma być skończone jeszcze w tym roku. Ciekawe, ile wynosi roczny budżet? –uśmiechy jednak zastygają im na ustach. To dawno przestało być już śmieszne…
Drzwi od pokoju pani dyrektor otwierają się. Wypuszcza pana prezydenta nas jednocześnie zapraszając do środka. –Jeżeli chodzi o sytuację na rynku pracy w powiecie nowosądeckim –rozpoczyna swój wykład –jest bardzo ciężko. 20% ludności pozostaje bez pracy. Z tego połowa bez prawa do zasiłku. Jaki jednak jest stan faktyczny –nie wiadomo. Stagnacja na rynku pracy, upadek małych i średnich przedsiębiorstw, niskie kwalifikacje ludności i zbyt mały budżet, by pomóc bezrobotnym… Lista pani dyrektor jest bardzo długa.
A więc faktycznie jest ciężko. Jaką więc szkołę, jaki zawód wybrać ma młody człowiek, by mieć jakieś perspektywy na przyszłość?
Wychodząc z budynku natykamy się na jakiegoś mężczyznę. Siedzi na schodku, obok niego mała dziewczynka. Trzyma ją za rękę. Z jego oczu płyną łzy. Mała powtarza w kółko: „Tatusiu, nie płacz.” Ociera mu łzy swą drobną, trochę przybrudzoną rączką. Pan Stanisław ponad 30 lat temu skończył zawodówkę. Nie ma pieniędzy na zmianę zawodu… Za młody na emeryturę, za zdrowy na rentę, za stary, by pracować… Szkoda mu tylko dzieci… Ogłoszenia? –owszem, są na tablicy powieszone… tylko powieszone –odpowiada smutnie. Nieaktualne. Tylko ładnie wyglądają. Jedno było –podnosi głowę do góry –pani Rózia wzięła jednak dla swojego znajomego. Przez przypadek, ale usłyszał…
Wracamy do domu… Milczymy. Nie warto komentować…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial 3.0 License