Przypowieść o talentach - Ewangelia wg św. Mateusza
caravaggio_powolanie_mateusza.jpg
Caravaggio, Powołanie Mateuszapod10.jpg
Nawrócenie św. Mateusza (celnika) – Niccolo Tornioli

Idąc owego ranka do pracy, Mateusz nie planował niczego nadzwyczajnego, nie zamierzał nic zmieniać w swoim życiu. Przywykł już do siebie i swojej reputacji. Nie wiedział, że tego dnia ktoś idzie mu na spotkanie…

Miasto.

Wiele miast i osad wyrosło przy Via Maris, ale w niewielu działy się takie wydarzenia jak w Kafarnaum. Tętno miasta wyznaczały regularne karawany kupieckie ciągnące z Egiptu przez Damaszek do Mezopotamii oraz nieregularne wieści o kolejnych czynach Jezusa. Cudzoziemcy pytali już na przedmieściach: czy to jest miasto Jezusa, czy to aby jego miasto, bo wieść niesie…

Uzdrowił teściową Szymona - rybaka! - wołał młody chłopak do spragnionych świeżych sensacji pomarszczonych słońcem bazarowych przekupek.
Czy to nie ten, którego przez dach spuszczono na noszach, aby go dotknął? - pytali przygnębieni faryzeusze, patrząc na sprawnego już paralityka i sparaliżowanych tym widokiem przechodniów.
Jak on to zrobił, że Debora jest zdrowa, że ustały wszelkie krwawienia? - zachodzili w głowę miejscowi medycy, uznając z niechęcią skuteczność Jego metod wobec swojej dwunastoletniej bezradności.
Nawet rzymskim garnizonem zatrzęsło, kiedy uzdrowił poczciwego sługę setnika. W mieście spekulowano, czy aby nie było to polityczne posunięcie wobec okupantów? A ileż postrachu wywołało wskrzeszenie córki Jaira bądź uwolnienie opętanego?

Jednak nawet największe wydarzenia nie mogły zbytnio zakłócać codziennych dochodowych zajęć mieszkańców miasteczka. Dopiero kiedy słońce odchodziło na wieczorny spoczynek, a przejezdni kupcy zostawili już wszystko, co mogli tu zostawić, schodzono, aby Go słuchać. Przynoszono swoich chorych, aby Rabbi ich dotknął.

Jezus bardzo kochał tych ludzi. Nie żądał zapłaty za cuda i swoje nauki. Oczekiwał jedynie wiary. Lecz o to było w mieście najtrudniej. Niewiara była powszechnie panującym wirusem. Śmiertelnym wirusem. Nie wiadomo, czy został on przywleczony przez cudzoziemców, czy był wrodzony, wręcz genetycznie dziedziczny? Ten wirus mógł usunąć jedynie sam chory. Wobec tej przypadłości, nawet Jezus okazywał się bezradnym. Dlatego, odchodząc stamtąd pozostawił gorzki wyrzut: A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz! Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego.

Wielu oburzyły te pożegnalne słowa, ale nikt nie przeczuwał, że są one proroctwem dla miasta. Siedem wieków później znikło ono całkowicie z powierzchni ziemi na skutek silnego jej trzęsienia.

Celnik.

Jak w każdym mieście są ludzie szanowani i jest margines. Są ludzie religijni i tacy, którzy nie mają miejsca w takiej wspólnocie. Celnik siedział na jednej ławce ze złodziejem, hazardzistą i lichwiarzem. W oczach nieposzlakowanych był nieczysty i uważny za kolaboranta. Komora celna, którą rzymianie powierzali w drodze przetargu, była powodem społecznego piętna. Celnik był wstydem i wrzodem, ostatnim człowiekiem w mieście.

Idąc owego ranka do pracy, Mateusz nie planował niczego nadzwyczajnego, nie zamierzał nic zmieniać w swoim życiu. Przywykł już do siebie i swojej reputacji. Nie wiedział, że tego dnia ktoś idzie mu na spotkanie, że go szuka, że ten dzień okaże się innym od innych.

Do komory podszedł Jezus. Nie miał żadnych towarów do oclenia. Podszedł, aby podarować Mateuszowi perłę, której nikt w mieście nie chciał przyjąć. Na zmieszanego sytuacją urzędnika spojrzał z miłością. Mateusz poczuł na sobie wzrok Boga. Wzrok, który prześwietla serce. Wzrok, który widzi nie tylko grzechy młodości, ale potencjał dobra, który drzemie w człowieku. Ten grzesznik może być nawet apostołem!

Pójdź za Mną! - powiedział Jezus, burząc wszelki dotychczasowy porządek, a właściwie nieporządek Mateuszowego życia. Jakby chciał go zabrać ze sobą na pamiątkę z tego miasta. Jakby chciał wywołać rumieniec zawstydzenia na twarzach tych wszystkich, którzy przychodzili codziennie, aby go słuchać, a nic nie zrozumieli, nie dając Mu wiary. Celnik słuchał jedynie tego, co inni mówili o Jezusie, a jednak dał wiarę spojrzeniu i słowom Mistrza.
Wstał i poszedł za Nim - Nie da się oprzeć miłości Boga. Odpowiedź na nią jest pewnym szaleństwem, jest wyzwoleniem, jest nowym życiem, zburzeniem starego. Mateusz to zrozumiał. Ostatni z miasta poszedł pierwszy za Jezusem. Zrozumiał, że w oczach ludzi był potępiony, ale nie w oczach miłosiernego Boga!1

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial 3.0 License