Opowiadanie

OPOWIADANIE – forma wypowiedzi, w której ktoś przedstawia jakieś zdarzenie lub ciąg zdarzeń stanowiących pewną historię. Każde opowiadanie ma swojego narratora, bohatera, czas i miejsce akcji, wydarzenia zaś muszą stanowić logiczny ciąg z zawiązaniem akcji, rozwinięciem, punktem kulminacyjnym i rozwiązaniem akcji.

KOMPOZYCJA
1. wstęp
2. rozwinięcie
3. zakończenie
Fabuła może być uporządkowana chronologicznie bądź można zastosować kompozycję odwróconej fabuły.

FORMA
Piszący nie powinien ograniczać się jedynie do zrelacjonowania przebiegu zdarzeń. W skład opowiadania powinny wchodzić elementy innych form wypowiedzi:
1. opisu postaci
2. opisu krajobrazu
3. opisu przeżyć wewnętrznych
4. charakterystyki pośredniej
5. dialogów
6. monologów czy przytoczeń myśli

Opowiadanie jako formę wypowiedzi bardzo łatwo jest włączyć w inną formę – np. list, pamiętnik. Ciekawie też wychodzi zastosowanie w opowiadaniu poetyki snu.

ELEMENTY ŚWIATA PRZEDSTAWIONEGO:
1. narracja i narrator (1-os. lub 3-os.; narrator wszechwiedzący lub o ograniczonej wiedzy o świecie przedstawionym)
2. czas – najlepiej jeden – albo przeszły albo teraźniejszy, w opowiadaniu science- fiction -przyszły
3. miejsce akcji
4. bohaterowie – ich krótka charakterystyka

JĘZYK I STYL
Ze względu na fakt, że opowiadanie przedstawia ciąg zdarzeń i czynności, dominującą funkcję pełnią w nim czasowniki wyrażające ruch, stawanie się..
Charakterystyczne słownictwo:
1. Słownictwo wyrażające następstwo czasowe: np. najpierw, potem, wtem, nagle, po chwili, zrazu itp.
2. słownictwo charakterystyczne dla:
· opisu przeżyć
· opisu
· charakterystyki
3. pytania retoryczne, wypowiedzenia wykrzyknikowe ujawniające zaangażowanie emocjonalne
4. wypowiedzenia urywane wskazujące na wahanie, niepewność, strach
5. zestawienie zdań długich z krótkimi, lub szeregi zdań krótkich, wprowadzające dynamikę zdarzeń

[https://gwo.pl/strony/2089/seo_link:szkola-pisania-opowiadanie-s-146]
ćwiczenia

Przebudzenie
Problem szarej myszki
Diabelscy święci
Pamiętne wakacje
Słoń, pszczoła i połykacz ognia.

OPOWIADANIE - PRZYKŁAD (tekst utrzymany w konwencji humorystycynej, z zastosowaniem indywidualizacji języka postaci)

Dawno temu w Stróżach rządził król Waldemar, zwany Waldim. Tak naprawdę do króla było mu daleko, nie miał nawet korony, że nie wspomnę o braku gronostajowego płaszcza. Pewnego pięknego dnia, który wcale pięknym nie był, bo lało jak z cebra, gdy Król jak zwykle płakał nad pustym skarbcem, na jego dworze, któremu do prawdziwego dworu było dalej niż daleko, zjawił się rycerz w lśniącej zbroi na swym kasztanowym koniu. Nazywano go Wackiem, a pochodził z Gródka. Gdy tylko stanął przed obliczem króla, rzekł:
-Królu Waldku, przybywam na twój dwór jako błędny rycerz, słyszałem, że twoje królestwo nawiedził straszny smok, który zburzył wielką część twoich ziem. Czy to prawda???
-Tak mój Wacusiu.
Przybyłem tutaj po to, aby pokonać smoczydło, ale mam warunki.
-Zgadzam się z góry na wszystkie.
-Jeśli pokonam potwora, dasz mi rękę twojej pięknej jak różany pączek córki – Kundzi.
Wielki władca sięgając po puszkę Coca-Coli zamyślił się. Po dłuższej chwili zachrypłym głosem rzekł:
-Słuchaj Wacku, ten smok jest silny jak sto koni i do tej pory żaden rycerz go nie pokonał, a ty, takie chuchro przychodzisz do mnie i od razu mówisz, że go zabijesz?! Weź się lecz, a o ręce mojej Kundzi zapomnij!!! Puknij się w to, co rzekomo ma ci służyć do myślenia!!! Smok to nie glizda. Nie zabijesz go jednym ciosem. Takie chuchro jak ty to odwagi nie ma w ogóle, no.
-Spoko Waldi, ciebie niech o to głowa nie boli. Pójdę do smoka, zastosuję dwa chwyty, połamię mu żebra, jak Rambo, i po wszystkim. Kumasz, czy ci powtórzyć jeszcze raz – wycedził przez zęby Wacek.
-Wiesz co, możesz powtórzyć – odpowiedział król.
-Ty bara… królu, nie udawaj, że nie rozumiesz – odparł Wacek.
-Oki, oki, rób co chcesz, mnie to wszystko jedno, i tak sobie nie poradzisz.
Kundzia będzie twoja, jeśli zabijesz smoka.
Wacek w końcu opuścił niby wspaniały dwór, jednak miał problem. Nie wiedział, gdzie smoczydło może mieszkać. Nigdy nie prosił nikogo o pomoc, więc postanowił poszukać poczwary sam… Gdy szedł przez ulicę, usłyszał:
-Panie, przesuń swoją kobyłę, pozamiatać chcę!
Wacek sięgnął do pochwy po swój uniwersalny miecz Ekskalibur, który kupił na bazarze u Russów. Chciał machnąć nim w stronę odważnego zamiatacza ulic, ten jednak zdążył pisnąć:
-Co ty bossa zabijał będziesz? Zdziwiło to Wacka. Zapytał się więc nieznajomego:
-Jaki ty boss jesteś, skoro ulice zamiatasz?
-Kolego – pisnął – jedynie zamiatacz u króla Waldiego może jakoś kasę zarobić. Bo widzisz… Wacek nie słuchał już nieznajomego, wpadł na inny pomysł: postanowił go zapytać, gdzie można znaleźć smoka. Nieznajomy pomyślał i machnął tylko ręką dając znak, by Wacek ruszył za nim… Na miejscu bohater zauważył wielki napis: „Park Narodowy. Ostatni Smok!!! Nie zabijać!!! Pod ochroną!!! Monitoring całodobowy.” Zdziwiło go to, więc rzekł do swego przewodnika:
-Co to ma znaczyć?
-To jest smok, o którego prosiłeś – rzekł przewodnik.
-Ale ja go mam pokonać, żeby poślubić przecudną Kundzię! – krzyknął Wacek. Boss zaśmiał się i powiedział:
-Król Waldi znowu był po jakimś trunku? Swoją drogą te ruskie napoje kiedyś go zgubią. Słuchaj, nie jesteś pierwszym rycerzem, który dał się zrobić w bambuko, ale smoka nikt ci zabić nie da. Jak myślisz, z czego utrzymują się tutejsi ludzie? A skąd pochodzi napój Pysio? Co się stanie z marką, jak zabijesz jej maskotkę?! Zbliż się tylko do smoka, a zostanie z ciebie twoja przerdzewiała zbroja, pomalowana Hamerajtem.
- Ooo, teraz to zobaczymy, kto będzie sobie drwiny z kogo urządzał - rzekł rozwścieczony Wacek do siebie
i ruszył w kierunku zamku króla Waldiego.
Od tamtej pory wszyscy żyli długo i szczęśliwie – oprócz króla Waldiego oczywiście, z którego niewiele zostało…

Autor tekstu przykładowego: Piotr Kostrzewa, klasa 3c(rok szkolny 2007- 2008 )

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial 3.0 License