Dziennik pamiętnik

DZIENNIK – PAMIĘTNIK – wyznaczniki

DZIENNIK - utwór w postaci relacji o wydarzeniach autentycznych, których autor był uczestnikiem lub świadkiem (narracja pierwszoosobowa). Może stanowić zapis poglądów, przeżyć i uczuć autora. Zapiski w dzienniku dokonywane są mniej lub bardziej regularnie, w odróżnieniu od PAMIĘTNIKA (wspomnienia), w którym relacjonuje się wydarzenia z dystansu czasowego.

1.TREŚĆ
·Narracja pierwszoosobowa.
·Dążenie do fabularyzacji tekstu.
·Wprowadzenie w tok narracji : elementów opowiadania, opisu (przedmiotu, krajobrazu, przeżyć wewnętrznych), monologu wewnętrznego, dialogu…
·Subiektywizm narracji (zaznaczenie osobistego stosunku autora do zapisywanych faktów, osób itp.)
·Ujawnienie własnych przemyśleń, poglądów, prywatnego stosunku do przywoływanych faktów.

2.KOMPOZYCJA
·Kompozycja luźna, ale zamknięta (brak wstępu, rozwinięcia, zakończenia).
·Możliwość nieprzestrzegania chronologii przedstawionych wydarzeń.
·Zachowanie właściwej perspektywy czasowej (zapiski „na bieżąco” – dziennik, zapiski po upływie dłuższego czasu, z perspektywy czasowej - pamiętnik).

3.JĘZYK
·Słownictwo charakterystyczne dla różnych stylów (np. gwary, żargonu).
·Możliwość wprowadzenia dużej ilości wykrzykników, wypowiedzeń urywanych, pytań retorycznych.
·Stosowanie zwrotów i wyrażeń nazywających uczucia i emocje (również o znaczeniu przenośnym i porównawczym).
·Zachowanie jednolitego stylu (żartobliwego, kolokwialnego, poważnego, itp.)
·Zastosowanie mowy zależnej i niezależnej w przytaczaniu wypowiedzi.

4.ZAPIS
·Zaznaczenie części kompozycyjnych akapitami.
·Zachowanie właściwego układu graficznego (poprawny zapis daty: dzień, miesiąc, rok; miesiąc, rok; rok)

PRZYKŁADOWY TEKST

Październik, 2004 rok

Patrzę teraz na swoje zdjęcie kiedy byłem mały i widzę grzecznego, ulizanego chłopca z roześmianą buzią i szczerymi oczyma. Moje dzieciństwo
to inny świat, tak różny od koszmaru, który sam sobie zafundowałem…

Zaczęło się od kleju na szkolnym podwórku, a właściwie w piwnicy,
w której urządziliśmy sobie naszą „dziuplę”. Najpierw popalaliśmy papierosy, potem przyszedł czas na mocniejsze doznania. Klej upajał, wprowadzał
w błogostan. To było coś innego, poza tym czuliśmy się dorośli, gardziliśmy małolatami, którzy się „nie kleili”. Potem przyszedł czas na trawkę na imprezach, aż w końcu po raz pierwszy strzeliłem sobie w żyłę. Moja głupota była większa od doświadczenia, nie przywiązywałem wagi do higieny, bo podczas akcji nie myśli się o takich głupotach. Wspólne strzykawki były normalną sprawą, nikt się tym nie przejmował. W sumie nie powinienem się dziwić, że tak się skończyło.

Poszedłem na badania. Żyłem w totalnym strachu. Cholernie się bałem, potrafiłem rozpłakać się jak dziecko. Okazało się, że mam wirusa HIV. Zrobiło mi się ciemno przed oczami, kompletnie się załamałem. Nigdy nie myślałem, że to może trafić właśnie mnie. Ktoś inny tak, ale nie ja. Poczułem ogarniającą mnie beznadzieję, czułem się otępiały. Nie miałem nawet siły się wściekać. Głosy rodziców i znajomych docierały do mnie jak zza jakiejś szklanej szyby. Patrzyłem w sufit i właściwie czekałem na śmierć. Ale ona nie przychodziła. Zrozumiałem, ze będę musiał żyć dalej i to z wirusem, który kiedyś zamieni się w AIDS.

Nie wiem jakim cudem, ale zebrałem się w sobie i zacząłem zbierać informacje o tej chorobie. Panicznie bałem się powiedzieć o tym moim starym
– pewnie i tak by nie zrozumieli, a do tego nazwali „czarną owcą”. Znajomych też się bałem, przecież mogli się ode mnie odsunąć.

Dzisiaj, dzięki różnym ludziom, zrozumiałem, że z tym można żyć, tylko trzeba się oszczędzać, dbać o zdrowie, stosować diety. Mam świadomość,
że umrę o wiele szybciej niż moi rówieśnicy, ale staram się cieszyć z każdego dnia, który mi pozostał. To trzyma mnie przy życiu.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial 3.0 License